Broniszów 2007- XXI Ogólnopolskie Warsztaty Fotograficzne.




Minął czas warsztatów - Barbara Panek-Sarnowska.

Minęły kolejne warsztaty fotograficzne. Co wniosły do naszego życia? Czy czegoś się nauczyliśmy? Czy przyniosły oczekiwane rezultaty?
A działo się sporo na warsztatach. Był konkurs III Ogólnopolskiego Festiwalu Diaporam Cyfrowych, zajęcia praktyczne, dotyczące budowy camery obscury, prezentacja stereofotografii i prac z kilku wystaw - min. z drugiego Ogólnopolskiego Festiwalu Fotografii Otworkowej no i oczywiście prezentacje prac uczestników warsztatów. Nie będę wymieniać całego programu, ponieważ znajduje się on na końcu katalogu.
Obrazy fotograficzne zalewają nas codziennie, mnóstwo ich w naszym życiu -w gazetach, telewizji czy internecie. Kolorowe, czasem czarno-białe, zrobione w większości aparatami cyfrowymi. Niekiedy robimy odbitkę ale większość fotografii oglądamy w postaci pikseli wyświetlonych na monitorze komputera, nie zawsze dobrze skalibrowanym. W zalewie takiej fotografii, fotogram robiony przy pomocy puszki po chałwie czy lakierze, naświetlany bezpośrednio na papier fotograficzny to istny archaizm. A może jednak nie? Dla niektórych to powrót do podstaw fotografii, a dla innych przygoda z całkowicie analogową fotografią, gdzie naprawdę są halogenki srebra, a nie piksele. "...jak wyciągniesz światłoczułą kartkę przy dziennym świetle to ją zaświetlisz i już z nią nic nie zrobisz". Pierwsze wejście do ciemni - wywoływacz, przerywacz, utrwalacz. Jaka kolejność? Dla ludzi, którzy podstawy fotografii poznali dużo wcześniej, jest to oczywiste. Dla "dzieci" ery komputerów już niekoniecznie. Uczestnikom bardzo przypadły do gustu zajęcia z fotografii Otworkowej, w trakcie których wszystko od początku do końca musieli zrobić sami. Wybrać materiał na aparat (np. puszkę), zrobić obiektyw, póŸniej załadować materia) światłoczuły do aparatu, zrobić próbę aby dobrze naświetlić obraz. Nie wiem co spowodowało takie zainteresowanie tą techniką - prostota, zaskakujący kąt widzenia, przerysowanie? Warsztaty z kamerą otworkową przyniosły zaskakująco dobre rezultaty -powstało bardzo dużo ciekawych prac. Może fenomenem aparatu otworkowego jest jego prostota i to, że można go zrobić z jakiejkolwiek puszki, pudełka, samemu włożyć światłoczuły materiał i zrobić zdjęcie.
Zabrakło nam nieco czasu na głębszą analizę prac uczestników warsztatów, na wykłady z historii fotografii i technik ze szczególnym zwróceniem uwagi na camerę obscurę, jednak warsztaty fotograficzne w Broniszowie można uznać za bardzo owocne, a co najważniejsze, niektórzy dzięki nim byli pierwszy raz w bardzo magicznym miejscu -ciemni fotograficznej.


Zapuszkowali fotografię - Aleksander Bakinowski.

Chcąc opisać warsztaty kilkoma słowami należałoby użyć choćby takich: puszka, otworek, diaporama, kominek, ślimaki, drugi stół, daylight, fotografie i piersiówka. Ale zanim o piersiówce najpierw o fotografii otworkowej. Obserwacje poczynione na miejscu, nie pozostawiają wątpliwości, że do rozpoczęcia przygody z fotografią otworkową konieczne są: jakakolwiek puszka, telefon komórkowy i cierpliwość, tak przy konstruowaniu kamery jak i przy wykonywaniu fotografii. Pomysłowość jest tu jak najbardziej wskazana, podobnie jak eksperymentowanie. Zamek i jego okolica przyozdobiona została różnorodnymi kamerami. Od tych po drobiazgach i napojach, przez puszki po kawie czy herbacie, po kilkulitrowe puchy po różnorodnych materiałach a Tomasz Wałów i samą ciemnię wykorzystał jako camerę obscurę. Początki bywały różne. Wewnętrzne odbicia psuły fotografie, więc stosowano czarną farbę w sprayu do malowania wewnętrznych powierzchni puszek. Czasami takie odbicia powstawały od samego papieru fotograficznego, którego rozmiar i umieszczenie w puszce też miały znaczenie. Po etapie prac konstrukcyjnych przychodził czas na doświadczalne wyznaczenie czasu naświetlania. Tutaj można było liczyć na doświadczenie Pawła Janczaruka komisarza warsztatów, Marka Sarnowskiego, Barbary Panek-Sarnowskiej i Małgorzaty Panek. Od tego momentu ciemnia przeżywała oblężenie. Kotary zasłaniające wejście były cały czas w ruchu. Co jakiś czas widać było osoby, które po znalezieniu motywu i ustawieniu swojej kamerki sięgały po telefon komórkowy. Tam najczęściej dzisiaj każdy ma stoper, albo alarm który nastawiał dla czasów naświetlania trwającego cztery i więcej godzin, l nie nudził się czekając by światło przeniosło mu obraz na materiał umieszczony w puszce. W kominkowej sali stół, między posiłkami stawał się największą galerią prezentującą kilkadziesiąt wystaw różnorodnej fotografii dokumentalnej, społecznej, otworkowej, zaangażowanej, historycznej, podróżniczej stając się przyczynkiem do póŸniejszych rozmów. Rozmów, których nie brakowało dzięki tematom jakie poruszyli Zbigniew Podsiadło, Witold Englender czy Andrzej Płoch, a także Ryszard Hausner, który na czas dyskusji odkładał kamerę, którą filmował warsztaty. A jeżeli komuś jeszcze brakowało fotografii mógł oglądać te prezentowane w zamkowych salach, a wśród nich wystawę "Był Dom" Krzysztofa Lachowicza ze Szczecina i zestawy fotografii m.in. Tomasza Wałów, Małgorzaty Panek, Barbary Panek Sarnowskiej, Wojciecha Nerada ale też rysunek Hani Mrówki "Witek i Basia". Witold i Basia Englender zaprezentowali i stereofotografię i stare fotografie, dzięki nim i Pawłowi Janczarukowi, można było przypomnieć sobie, co fotografowali i jak fotografowani byli wieloletni bywalcy broniszowskich warsztatów śp. Zofia i Jerzy Lubczyńscy z Jastrzębia Zdroju. Także za sprawą Witolda Englendera można było oglądać oryginalne stare fotografie, korę zapamiętano z wystawy Zofii Lubczyńskiej "Pamiętnik Stryja". Jej pamięci Paweł Janczaruk poświęcił 12 solwentowych wydruków, które zatytułował "Kalendarz Zofii". Wydruki prezentowały się tak okazale, że Witold Englender nie oparł się pokusie zapytania "Paweł, a powierzchnia tej wystawy jest większa od powierzchni skweru, który fotografowałeś?"
Podczas warsztatów powstało jeszcze wiele powiedzonek. Na zakończenie jednej z diaporam wyświetlił się napis "dziękuję za uwagę", a na to z sali padło "a nie przeprosił". Był to lakoniczny i uszczypliwy komentarz, który można odnieść do wielu z diaporam jakie zaprezentowano podczas III Ogólnopolskiego Festiwalu Diaporam Cyfrowych - 2008, którego organizatorem jest szczeciński Fotoklub Zamek.>BR> Jedną z anegdot przytoczył Zbigniew Podsiadło, wspominając komentarz własnej mamy "ja wiem, ty jak nie dziadostwa, to cmentarze, albo syfy miasta". Innym razem, na pytanie Krzyśka Kubasiewicza o przyczynę brudnych rąk, Marek Sarnowski odpowiedział "kopałem otworki". Do ciekawego wniosku doszedł też Krzysztof Kubasiewicz po wysłuchaniu moich wyjaśnień, że wnętrza naświetlałem 3 godziny i za krótko, a na zewnątrz 15 minut i za długo. "To dowód, że 3 godziny są krótsze od 15 minut" skomentował. "Lapidarium"- tak jednym słowem podsumował Paweł Janczaruk fotografowanie muszli po skonsumowanych ślimakach. Te specjały przygotowane przez Ilonę Putkowską i Wiesławę Stasińską, nie były jedynymi. Ryszard Poprawski i Maria Panek piekli fotogeniczne i smaczne ciasta. Na ogromnym broniszowskim stole pojawiły się także rogaliki, jakie wspólnie z rodzicami Julią i Radosławem Kłosińskimi przygotowały ich córki Ola i Hania. Dzięki ich pomysłowi i pracy zamek został wsparty kwotą 44 zł i 04 groszy. Pomysłami po raz kolejny popisali się Jakub Kaszuba i Krzysztof Sowa. Tym razem za ich przyczyną, niekwestionowanym hitem sobotniej aukcji podczas tradycyjnego wieczoru świec, okazały się piersiówki z konturem zamku i napisem Broniszów 2008. Dzięki takim pomysłom można było zebrać pokaŸną kwotę kilkuset złotych na najpilniejsze potrzeby zamku. Jak co roku fotografowano procesję Bożego Ciała, która przeszła w Broniszowie, oraz Bractwo Rycerskie Zielonej Góry, które w czwartek zjechało do Broniszowa. Pojawili się tu także państwo Orzeszko z Krosna Odrzańskiego, którzy zaprezentowali fotografię wykonywaną w ich studio fotograficznym. Natomiast Sławek Michalak znalazł dla siebie miejsce i materiały do pisania pracy dyplomowej o Lubuskim Towarzystwie Fotograficznym.
Codziennie oglądano także na olbrzymim ekranie fotografie otworkowe oraz w technice daylight, wykonane podczas warsztatów. Warsztatów, których już XXII edycja pozostanie na fotografiach, w sercach i tekstach. Jak co roku tradycyjnie poproszono Wiesławę i Jerzego Stasińskich by zgodzili się na kolejne warsztaty. Oni, jak co roku po chwili pełnej napięcia, wyrazili zgodę.

http://www.broniszow.ovh.org/ - Zamek Sztuk
http://szort.pl/broniszow - Nieoficjalna strona Zamku w Broniszowie
http://besa.redblog.gazetalubuska.pl/ - blog Pawła Janczaruka